Moją radością jest radość dzieci

 

s_Antonina1

 

Z siostrą ANTONINĄ WOJDYŁA -  wieloletnią wychowawczynią w DOMU OJCA GWIDONA  w Pacanowie odznaczoną " Sercem Dobroci" - rozmawia s. Teresa Zygmunt .

 

 

Na czym polega praca siostry ?

s.Antonina Wojdyła: Jest to zwyczajne towarzyszenie wychowankom we wszystkich sytuacjach życia, które przeżywają w naszym Domu Ojca Gwidona. Staram się sama dostrzegać ich radości i smutki oraz czynić, co tylko możliwe, by radości było więcej. Od strony zawodowej mam przede wszystkim pomagać wychowankom w nauce szkolnej oraz współpracować ze szkołami i internatami, do których uczęszczają nasi wychowankowie.

 

 

 

Co jest najważniejsze w tej pracy ?

s.Antonina: Chodzi o to, by obok żadnego dziecka nie przechodzić obojętnie. Odwzajemnić przynajmniej spojrzenie, uśmiech gdy nie ma czasu na więcej. A nade wszystko odróżniać rzeczy ważne od pilnych, by właśnie każde dziecko pozostało najważniejsze.

 

 

 

 

Dzięki życiu pod opieką sióstr, dzieci mają możliwość kształtowania dojrzałości duchowej, intelektualnej i osobowościowej. Czy jest to korzystniejsze niż życie w bliskości rodziców, którzy tego nie potrafią zapewnić?

 

s.Antonina: Jest to problem złożony. Sytuacja każdego dziecka, które do nas trafia jest inna. Myślę, że są takie dzieci, dla których pozostanie w domu rodzinnym byłoby większą korzyścią niż pobyt w Placówce. Te rodziny powinny być bardziej wspierane przez Ośrodki Pomocy Społecznej. Znamy takie dzieci, które pozostały w patogennych środowiskach, ale odpowiednio wspierane, świetnie radzą sobie w życiu. Znamy też takie, które pozostawione w domu, powtarzają historię swoich rodziców. Czasem nasi wychowankowie, zwłaszcza starsi mówią nam wprost: co byłoby ze mną gdybym tu nie trafił ? Jest to bardzo indywidualna sprawa.

 

 

To bardzo trudna posługa, wymagająca wiele poświęcenia. Co daje siostrze radość ?

 

s.Antonina: Myślę, że tak jak w przypadku rodziców tak i dla nas, sióstr radością jest radość dzieci, którym służymy, ich umiejętność twórczego radzenia sobie w życiu. Osobiście wierzę, że każde dziecko otrzymało od Boga niepowtarzalną misję do spełnienia. Radością jest dla mnie odkrywanie wraz z dzieckiem tej misji, talentów, możliwości. Ogromną radością jest możliwość dzielenia się wiarą z naszymi wychowankami.

 

 

Wychowankowie kończąc 18 lat opuszczają Placówkę. Jak ich życie toczy się dalej ? Czy mają siostry kontakt z dziećmi ?

 

s.Antonina: Nie wszyscy usamodzielnieni wychowankowie utrzymują kontakt. Ma to związek z tym, że nie ma tu już sióstr, które pracowały podczas ich pobytu. Odwiedzają nas lub dzwonią ci, którzy odeszli niedawno. Większość z nich założyła rodziny i dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków. Chłopcy, którzy się usamodzielnili pracują lub studiują. Są też trzy wychowanki, o których wiem, że spotyka ich wiele cierpień i nie potrafiły odnaleźć się w społeczeństwie.

 

 

Co jeszcze siostra może powiedzieć o posłudze sióstr w Domu Ojca Gwidona ?

 

s.Antonina: Wiele dzieci trafia do rodzin zastępczych i adopcyjnych, ponieważ siostry czynią wiele starań w tym kierunku. Prawie wszyscy wychowankowie, którym sytuacja nie pozwala pójść do rodzin, mają rodziny zaprzyjaźnione, które na różnorakie sposoby okazują dzieciom troskę i szacunek. W miarę możliwości i czasu realizujemy różne kółka zainteresowań. Dzieci wyjeżdżają też na basen i na wycieczki rowerowe. Troszczymy się o życie religijne dzieci. W naszym domu jest wspólna modlitwa poranna i wieczorna. Dzieci przystępują i korzystają z sakramentów świętych, uczestniczą w nabożeństwach. To w jakiej mierze zaszczepimy miłość do Boga zależy od tego jak same na co dzień jesteśmy z Bogiem zjednoczone i jak świadczymy miłość do dzieci.

 

 

 

 

 

 

 

Jak siostra myśli, dlaczego jest taka sytuacja rodziny. Co ze swej strony państwo powinno i mogłoby uczynić ?

 

 

 

s.Antonina: Docenić rolę wychowywania dziecka przez matkę jak najdłużej, w domu rodzinnym. Stworzyć programy promujące macierzyństwo i gratyfikujące je. Ale bardzo ważna jest tu profilaktyka. Chodzi o środki masowego przekazu i o to jak niszczą tradycyjny obraz rodziny i rodziców. Więc właśnie w środkach masowego przekazu powinna dokonywać się ta promocja, a państwo ma tutaj ogromne pole do popisu.

 

 

Odsłony: 7204

Mamy szczególne nabożeństwo
do Ducha Świętego

Czcimy Chrystusa
w cierpiącym człowieku...

 

Maryja jest nam wzorem
uległości Duchowi Świętemu