Na początku drogi - postulantka Marta (s. Kamila CSS)


Jestem na pierwszym roku formacji u Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego w Krakowie. To, że jestem w zakonie jest dla mnie niesamowitym darem od Boga, ponieważ jeszcze 5 lat temu Bóg był mi zupełnie obojętny, Kościół uważałam wyłącznie za instytucje i w ogóle nie korzystałam z sakramentu spowiedzi. Moja droga nawrócenia zaczęła się od trudnych doświadczeń w moim życiu. Odkąd pamiętam mój ojciec nadużywał alkoholu, teraz tego nie robi, ale wtedy przez tą sytuację chciałam jak najmniej przebywać w domu. Miałam dwie prace, dzienną szkołę, chłopaka, często chodziłam na imprezy. Wydawałoby się, że wszystko mam i niczego mi nie brakuje. Tyle, że w środku czułam jak wszystko, co robie tak naprawdę ze mną się kłóci. Wiedziałam, że jest coś nie tak, że nie powinnam tak żyć, ale nie wiedziałam jak to zmienić i od czego mam zacząć. Moje relacje ze wszystkimi zaczęły się psuć, mój chłopak mnie zdradził. Byłam bliska depresji. Nie potrafiłam sobie pomóc.

Chciałam nawet zostawić wszystko, wyjechać do innego miasta i zacząć żyć od nowa, ale nie uciekłabym od samej siebie. Któregoś dnia w szkole pomyślałam sobie, że jeśli Bóg istnieje to już nie pozwoli mi dalej cierpieć. I zauważyłam, że moja koleżanka czyta jakąś skserowaną książkę, więc poprosiłam ją żeby mi dała kilka kartek tak do poczytania. Okazało się, że była to książka pt. „Jezus Żyje”. Było w niej opisane jak Bóg działa w dzisiejszym świecie, że jest miłosierny i żywy, bo wcześniej dla mnie Bóg umarł na krzyżu i na tym się skończyło. Doświadczyłam wtedy żywej obecności Boga. W jednym momencie zaczął się zmieniać mój wewnętrzny stan. Poczułam jakby mnie Ktoś wybudzał z mojej marności. I od tamtej chwili nie mogłam już żyć jak wcześniej. Wszystko czego się podejmowałam zeszło na dalszy plan. Liczył się tylko Bóg. Po jakimś czasie koleżanka przyprowadziła mnie do wspólnoty, zaczęłam przychodzić na odnowę w Duchu Świętym i posługiwać przy Kościele. Wiedziałam, że znalazłam to, czego szukałam, ale doszłam do pewnego momentu w formacji, gdzie zobaczyłam, że jeszcze jest coś nie tak, czegoś mi brakowało. Wtedy pierwszy raz pomyślałam o zakonie, ale zostawiłam to luźno i modliłam się, aby w moim życiu działa się wola Pana. Nawet marzyłam, żeby mieć rodzinę, ale poprzez oczyszczenie, formację odkryłam jednak powołanie do zakonu. Kiedy powiedziałam Bogu tak, dałam sobie jeszcze pełny rok na dokładniejsze przemyślenie tej decyzji, nie chciałam, żeby to było pod wpływem jednego impulsu, jakiejś emocji. Teraz czuje, że tam gdzie jestem niczego mi nie brakuje, wiem, że tu dojrzewam i się rozwijam. Poprzez moje doświadczenie wiem jak bardzo ważne jest świadectwo wiary poza Kościołem. Czuje też wewnętrzną radość i wolność, że mam łaskę właśnie poprzez takie życie zbliżyć się do Boga i oddać Mu chwałę.

postulantka Marta
 

TU ŚWIADECTWO MARTY   PODCZAS WIECZORU CHWAŁY W PŁOCKU:

http://www.youtube.com/watch?v=y2TL57gHTUQ&feature=share&t=1h45m10s









Odsłony: 3688

Artykuły pokrewne

Mamy szczególne nabożeństwo
do Ducha Świętego

Czcimy Chrystusa
w cierpiącym człowieku...

 

Maryja jest nam wzorem
uległości Duchowi Świętemu