Powołał mnie Pan już z łona mej matki - s. Nimfa CSS

nimfa2Pierwszego września 1939r. wybuchła druga wojna światowa.Niemcy napadli na Polskę.Mama była świadoma, że nosi pod sercem dziecko. Do modlitwy św Bernarda dodała intencję, że jeśli mąż wróci, to dziecko, które nosi pod sercem ofiaruje na służbę Bogu! Mój Ojciec Wincenty Wykurz został wezwany do wojska.

Mama Weronika pozostała z rodzicami w domu, w mojej wiosce Maciejów, w powiecie miechowskim. Niespokojna o dalszy los męża, udała się do rodziców tatusia, do wioski odległej o 9 km, aby powiadomić, że ich syn został wezwany na front. Dziadek Marcin, człowiek głębokiej wiary i zawierzenia, uspokoił mamę. Napisał modlitwę św. Bernarda: "Pomnij o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka ...", dodając - "odmawiaj z ufnością tę modlitwę, a Twój mąż wróci!"Mama była świadoma, że nosi pod sercem dziecko. Do modlitwy św Bernarda dodała intencję, że jeśli mąż wróci, to dziecko, które nosi pod sercem ofiaruje na służbę Bogu! Tatuś w sposób niemal cudowny zdołał uciec z obozu i wrócił do rodziny.Tę historię opowiedziała mi mama dopiero po ślubach wieczystych.

Od dziecięcych lat mama dbała o wychowanie religijne wdrażając do modlitwy i miłości Boga.Odwołując się do początków swego powołania, pamiętam godzinę 18 -piękny zachód słońca, patrzyłam na piękno nieba, zieleń lasu, po policzkach potoczyły się łzy - zapragnęłam ofiarować swe życie Bogu,którego z łatwością odkrywałam w pięknie przyrody. mając 16 lat zaprzyjaźniłam się z Adelą Ciźla, która była bardzo otwarta na wszystkich, wrażliwa na miłość Boga i bliźniego, dzieliła się ze mną doświadczeniem obecności Jezusa przebaczającego w Sakramencie Pokuty i bliskiego w Komunii Świętej. Adela była dla mnie niezwykłym autorytetem, wzorem dobroci dla wszystkich i postawy szacunku dla wychowawców.Odkryła mi swoją tajemnicę pragnienia wstąpienia do klasztoru. Wtedy doznałam głębokiego wzruszenia - poznając, że to jest również moje powołanie.Adela pierwsza wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego przy ul. Szpitalnej 12 w Krakowie. Przyprowadził ją sam Duch Święty - gdyż idąc od Dworca PKP w Krakowie natrafiła na pierwszy klasztor naszego Zgromadzenia.Byłam wtedy w szkole średniej - gimnazjum. Po upływie 2 lat i zdaniu matury, zgłosiłam się do Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego w 1950r. Adela, s. Scholastyka Ciźla, była już po pierwszej profesji. Uwielbiam Ducha Świętego za to, że zapalił w moim sercu iskrę powołania, która rozpala się w życiu zakonnym w poszczególnych etapach formacji postulat, nowicjat, juniorat.

W ubogim duchackim klasztorze przy ul. Szpitalnej 12 miłałam szczęście w okresie formacji a potem po powrocie z Lublina żyć, modlić się i pracować przez szereg lat z siostrami, które promieniowały szczęściem z powołania i świętością życia, którą odbierałam jako autentyczne zakochanie się w Bogu. Pamiętam, jak powiedziała do mnie śp. S.Juta Postołek: " Ja ze szczęścia całowałabym te mury".

Dziękuję Bogu, że mieszkałam i patrzyłam się na święte życie Służebnicy Bożej S.Emanueli Kalb, która z pogodą ducha dyskretnie i heroicznie znosiła trwałe kalectwo niedosłuchu. Nigdy nie słyszałam z jej ust narzekania czy użalania się z tego powodu. Służebnica Boża promieniowała autentyzmem życia poświęconego Bogu. Obdarowana była szczególnym darem kontemplacji.Przed południem około godz. 9 -tej czytała w chórze zakonnym Słowo Boże z grubej Księgi Biblii w tłumaczeniu Ks. Wujka. Każdego dnia o godz. 15.tej.odprawiała Drogę Krzyżową w zakonnym chórze. Rozmiłowana w Echarystii trwała na adoracji przed Tabernakulum, w czasie wystawienia Najświętszego Sakramentu, w dniach Świętego Triduum , wpatrzona w Najświętszą Hostię, pogrążona w modlitwie Oblubienica Chrystusa. Podziwiałam jej moc ducha w kilkugodzinnym trwaniu na adoracji. Kiedy dowiedziała się o śmierci mojego Ojca Wincentego, pzy spotkaniu na korytarzu przygarnęła mnie jak matka i powiedziała :"Zatonął w Bogu". Te słowa były dla mnie jak balsam na ranę.

 

Do grona świadków głębokiej wiary zaliczam śp s. Katarzynę Kajan - była zawsze uśmiechnięta i ofiarna,usługująca każdemu. S. Kolumba Twardosz - była rozmiłowana w Zakonie i jego tradycji. Pragnę przywołać w szczególny sposób Przełożoną Generalną odnowy soborowej Matkę Redemptę Śledzińską, która oddała życie w intencji rozwoju i świętości Zakonu.Przygotowała pierwszą redakcję Konstytucji Zgromadzenia. Moje dojrzałe życie zakonne przypadło na czas Wielkiego Pontyfikatu Jana Pawła II. Był to czas eksplozji powołań kapłańskich i zakonnych, odnowy wiary w ojczyźnie i w całym świecie. Wielbi dusza moja Pana za szczególne łaski tych lat życia zakonnego. Ostatni etap mojego życia zakonnego przypada na kadencję Najdroższej Matki Generalnej Martyny Hanusiak.Jest to dla mnie czas wdzięczności dla Matki-Zakonu i czas Wielbienia Boga za bezmiar niezliczonych łask.Pragnę podziękować Najdroższej Matce Generalnej Martynie za dobroć serca, kulturę ducha, dar altruizmu, siostrzanej wrażliwości i miłości. Jest to czas rozwoju działalności misyjnej Zgromadzenia w Afryce i na Wschodzie-Ukraina. Jest to czas zatwierdzenia Towarzystwa Ducha Świętego. Przywołując te fakty i osoby, pragnę wielbić Ducha Świętego za rozwój duchowy mojej ukochanej Rodziny Zakonnej, która nieustannie się odnawia. W roku Jubileuszu złożenia ślubów zakonnych po upływie 50 lat, dziękuję i uwielbiam Cię Boże za dar ciągle świeżej i radosnej miłości ku Tobie!

"Niech Ojciec i Syn i Duch w naszym życiu odbiera uwielbienie i chwałę - Jedyny i Święty Bóg."

s. Nimfa Wykurz - Złota Jubilatka

 

 
Odsłony: 2900

Artykuły pokrewne

Mamy szczególne nabożeństwo
do Ducha Świętego

Czcimy Chrystusa
w cierpiącym człowieku...

 

Maryja jest nam wzorem
uległości Duchowi Świętemu